|
Kontakt: Psy: 0602 318 518, 0600 634 303 (po godz. 16.00)
Koty: 0602 680 250 Azyl "Cichy Kąt"
ul. Wiśniowa 35
Czynny codziennie: 9:00 - 14:00
|
|
|
Leczymy, operujemy - ciągle walczymy o nasze psy!! |
|
czwartek, 08 październik 2009 |
|
Pomimo iż w ostatnich tygodniach, w związku z bardzo trudną sytuacją azylu, nie przyjmujemy żadnych nowych psów nadal mamy pełne ręce roboty w kwestii leczenia naszych obecnych podopiecznych. 24 września przeprowadzona została operacja amputacji ogona u Jagody. Ta wspaniała suczka została znaleziona w lesie, w bardzo złym stanie. Na ogonku miała wówczas bardzo duże wyłysienie. Początkowo podejrzewaliśmy, że może to być pierwszy objaw choroby skórnej, jednak weterynarz uznał, że jest to blizna po jakimś urazie np. przypaleniu lub przytrzaśnięciu. Niestety – w tym miejscu doszło także do martwicy tkanek i, aby zapobiec zakażeniu, konieczne było usunięcie ogona. Obecnie Jagódka czuje się już dobrze a rana powoli się goi i niedługo nikt nawet nie pozna, że suczka mogła wyglądać inaczej.
Tego samego dnia operowany był także Puszek u którego zaczęła się tworzyć przetoka w jamie ustnej (ząb wbijał się w dziąsło, co stwarzało ryzyko przebicia się do jamy nosowej). Na szczęście problem zauważyliśmy szybko i nic poważnego się nie stało. Puszkowi oczyszczono zęby z kamienia oraz dokładnie przeglądnięto, tak by mieć pewność, że z zębami nie będzie się już działo nic złego.
W ubiegłym tygodniu na badanie wzroku pojechała Kira. Już od dłuższego czasu dało się zauważyć, że suczka ma zdecydowanie ciemniejszą jedną gałkę oczną. Okazało się, że w prawym oku doszło do odklejenia się siatkówki. Suczka nic nie widzi na jedną stronę. Na szczęście wada nie pogłębia się i nie powoduje większych problemów w funkcjonowaniu psa (Kira dobrze sobie radzi widząc tylko na jedno oko). Biedna Kira – tyle już przeszła - tak bardzo potrzebny jest jej nowy dom!!!
Długo leczona była także Diana – suczka owczarka niemieckiego odebrana w wyniku interwencji. Gdy do nas trafiła była bardzo wychudzona, miała także trudności z chodzeniem. Dzięki pomocy jednej z naszych wolontariuszek suczka szybko zamieszkała w domu tymczasowym. Niestety, ujawniła się wtedy u niej bardzo poważna choroba. Suczka miała biegunkę i wysoką gorączkę, przez wiele dni nic nie jadła. Codziennie jeździła na kroplówki, dostawała wiele leków, istniało realne zagrożenie jej życia. Trzymaliśmy kciuki za każda kolejną godzinę.. Na szczęście leczenie przynosi efekty i powoli stan Diany się stabilizuje a suczka czuje się coraz lepiej. Nadal jest osłabiona, ale nie ma już zagrożenia życia. Za kilka tygodni, gdy stan Diany będzie już na prawdę dobry czeka ją jeszcze poważna operacja kolana, w którym obecnie jest spora niestabilność, co powoduje, że suczka bardzo obniża zad i źle chodzi. W DT okazało się także, że suczka ma nawet trudności ze szczekaniem (nie jest to żaden problem, ale świadczy o tym, że Diana od początku była fatalnie prowadzona a wady genetyczne jakie posiada powinny być już dawno usunięte).
Cały czas prowadzona jest intensywna rehabilitacja Nadziei – suczki, która przeszła bardzo skomplikowaną operację nastawiania dwóch zwichniętych stawów. Po długo trwającym trudnym okresie, kiedy to nasza podopieczna nie chciała wstawać ani poruszać się wreszcie nadszedł przełom. Nadzieja coraz chętniej wstaje, chodzi, spaceruje. Pewnego dnia próbowała nawet oprzeć się przednimi łapami na płotku aby lepiej widzieć co dzieje się za nim stając tylko na tylnych nogach! Wygolone podczas zabiegu miejsca powoli zarastają także sierścią. Suczka ma jeszcze pewne problemy z obciążaniem przedniej łapy i na pewno powrót do pełnego zdrowia potrwa jeszcze bardzo długo, ale widząc jej coraz większą chęć do zwiedzania świata i poznawania ludzi jesteśmy pełni optymizmu i dobrych myśli.
Nadal nienajlepszy jest stan Coxa – mixa owczarka niemieckiego, który trafił do nas koszmarnie pogryziony przez psy. Zgrubienia pod skórą i krwiaki cały czas były masowane według zaleceń weterynarza. Stan psa poprawiał się.. niestety od kilku dni na wewnętrznej stronie uda pojawił się kolejny duży krwiak. Istnieją niestety przypuszczenia, że Cox może cierpieć na nowotwór skóry lub też mogło dojść do zakażenia organizmu. Leczenie psiaka trwa, Coxik dostaje dużą ilość leków – wierzymy, że naszego czworonoga uda się wyleczyć i, że ostateczna diagnoza nie będzie potwierdzeniem obecnych przypuszczeń. Na pewno rekonwalescencja psiaka byłaby dużo bardziej efektywna w domu, w cieple, w otoczeniu kochających ludzi. Cox jest niezwykle przyjacielskim, kochanym czworonogiem – garnie się do ludzi, chce być przytulany. Tak bardzo mu tego brakuje...
Trwa także leczenie ślepego Lenoxa. Stan jego oczu jest bardzo poważny – nie wiadomo czy nie będzie trzeba usunąć jednej gałki ocznej. Psiak otrzymuje obecnie antybiotyki, sterydy, ma także kilka razy dziennie zakrapiane oczy. O wynikach leczenia i wstępnej diagnozie na pewno napiszemy już niedługo.
Nasi podopieczni nadal potrzebują bardzo intensywnej pomocy. Niestety, każda operacja lub leczenie jest bardzo kosztowne. Możemy je robić tylko dzięki wsparciu naszych darczyńców. Prosimy o pomoc – w tej chwili pilnie zbieramy pieniądze na operację Diany oraz kosztowne leczenie Coxa i Leonoxa. W imieniu naszych podopiecznych z góry bardzo serdecznie dziękujemy! |
|
|
poniedziałek, 05 październik 2009 |
|
W ostatnim miesiącu nowe domy znalazła dwójka naszych podopiecznych – staruszek Leon i szczeniaczka Milka. Szczególną niespodzianką i ogromnym wzruszeniem była dla nas adopcja Leona – bardzo chorego cocker spaniela. Pobyt w schronisku fatalnie wpływał na jego zdrowie. Nas podopieczny był leczony m.in. na niewydolność krążeniowo – oddechową, przewlekłe zapalenie oskrzeli, chorobę zwyrodnieniową stawów. Potrzebował ciepłego miejsca i dobrej opieki. Dzięki ogłoszeniom ihabe Leosia wypatrzyła wspaniała Osoba, która jest miłośniczką cocker spanieli i miała wcześniej psiaka, którego także długo leczyła na rozmaite przewlekłe choroby. Leczenie naszego malucha nie przeraziło Jej zatem i postanowiła, że da mu dom na jaki ten kochany, przesłodki psiak bardzo zasługiwał. Informacje z nowego domu są bardzo optymistyczne – Leon jest grzeczny, świetnie zgadza się z kotem i już całym serduszkiem kocha Swoją Panią. Dziękujemy i życzymy powodzenia!! Bardzo dziękujemy także ihabe za ogłaszanie Leona – bez Niej prawdopodobnie Leon i jego opiekunka nigdy by się nie spotkali… Młodziutka Milka, po długim jak na szczeniaka, bo prawie dwumiesięcznym oczekiwaniu pojechała do Kalet, do domku z ogrodem, gdzie będzie mogła szaleć, biegać i wyładowywać nadmiar energii jaki stale ją nękał :D.
Od początku października, dzięki intensywnemu ogłaszaniu psów przez wolontariuszy i naszych sympatyków nowe domu znalazły także: Frugo i Jerry, Merkury (dzięki wątkowi na dogomanii) i Tom oraz Neli (także poprzez wątek dogomanii), która swoją opiekunkę znalazła aż 300 km od schroniska :). Mamy już pierwsze wiadomości z domu Nelci: " Nelka jest psem doskonałym,dzisiaj wszystkich zabiła swoją radością z turlania się w lesie w liściach, nikt jej nie przerywał tej zabawy która trwała z conajmniej 20 minut, ( bezcenna chwila by zobaczyć coś takiego) a tak w ogóle to najwięcej śpi no i największym jej plusem jest sygnalizowanie konieczności wyjścia wtedy goni na ogródek i za 5 minut już jest pod drzwiami." Dotarcie Neli do swoich nowych Państwa było możliwe dzięki transportowi zaoferowanemu przez ihabe! DZIĘKUJEMY! Wszystkim, którzy aktywnie włączają się w pomoc ogłoszeniową dla naszych psów bardzo, bardzo serdecznie dziękujemy! |
|
|
BARDZO PROSIMY O POMOC W WALCE O OCALENIE SPOŁECZNEGO AZYLU DLA PSÓW I KOTÓW CICHY KĄT |
|
środa, 23 wrzesień 2009 |
|
Społeczny Azyl dla Zwierząt „Cichy Kąt” istnieje od 1993 roku. Powstał z inicjatywy wspaniałego człowieka – Pana Ryszarda Smyły, obecnie Prezesa Zarządu Stowarzyszenia prowadzącego CK. Ryśkowi nieobcy był los biednych, bezdomnych zwierząt. Pracował w Parku w Reptach Śląskich – tam często porzucano i przywiązywano do drzew niechciane czworonogi. Nie mogąc patrzeć na och tragedię Rysiek szukał sposobu, aby choć trochę im pomóc. Na swoją prywatną działkę przynosił coraz więcej wałęsających się, zabiedzonych i wychudzonych psów i kotów. Po pewnym czasie wraz z kilkoma innymi, równie zaangażowanymi osobami uznał, że trzeba otworzyć azyl.
Działka, na której powstał, położona jest wśród pól. Bardzo długo w sąsiedztwie był tylko jeden dom, którego właścicielom nie przeszkadzały zwierzęta. W ubiegłym roku pola wokół azylu zaczęto przekształcać w działki budowlane, a ceny gruntów osiągnęły bardzo wysoki pułap. Zaczęto nas także informować o planach zabudowy, ale do tego roku osoby starające się o nie nie otrzymywały zezwolenia z powodu ochrony tych terenów programem Natura 2000. Jednak wiosną tego roku zostało wydane pierwsze zezwolenie. To teren w bezpośrednim sąsiedztwie azylu – ma tam powstać osiedle domków jednorodzinnych. Po wydaniu decyzji o zabudowie wokół azylu zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Nagle zintensyfikowało się zainteresowanie (najczęściej nieoficjalne) azylem ze strony różnych urzędów. Nie wykazywano oczywiście żadnych nieprawidłowości poza jedną – azyl usytuowany jest w zbyt bliskiej odległości od zabudowań mieszkalnych (według prawa powinno to być 150 m). Nad azylem zawisła poważna groźba zamknięcia. Wywierana jest na nas nieformalna presja w tym kierunku. Nieoficjalnie wiemy, że może to być termin ekstremalnie krótki – nawet grudzień tego roku.
Nie mamy środków na zakup ziemi i budowę nowego azylu. Jedyną szansą dla nas może być pomoc w uzyskaniu nowego terenu od władz miasta, oraz sponsorów , którzy pomogą nam w budowie. Jeżeli tej pomocy nie uzyskamy będziemy zmuszeni do likwidacji azylu w najbliższym czasie. Musimy w jak najkrótszym czasie wyadoptować bądź znaleźć domy tymczasowe dla jak największej liczby zwierząt przebywających w azylu. Teren azylu w chwili obecnej zamieszkuje 47 psów i 21 kotów, w tym trudne zwierzaki, które mają małe szanse na szybką adopcję. To może nie jest dużo, ale nasze domy są już przepełnione i nie jesteśmy w stanie dać kolejnym zwierzakom schronienia. Jeden z urzędników sugerował wręcz, że najlepszym rozwiązaniem byłoby uśpienie tych zwierząt albo odesłanie ich do schronisk – na to przecież nie możemy się zgodzić! Będziemy bronić naszych podopiecznych do upadłego, ale potrzebujemy pomocy. Niestety w związku z tym, niezależnie od sytuacji, nie możemy i nie będziemy przyjmować nowych zwierząt do azylu. Jest to trudna decyzja, ale jedyna jaką mogliśmy podjąć.
Podpisane petycje można przynosić osobiście do azylu lub przesyłać nam drogą pocztową. Z góry serdecznie dziękujemy za pomoc.
|
|
|
Śliczne króliczki do oddania w dobre ręce |
|
środa, 23 wrzesień 2009 |
|
Nasi wolontariusze nie pomagają tylko psom i kotom, ale w miarę możliwości i potrzeb także innym zwierzaczkom. Wolontariuszka Agnieszka ma do oddania w dobre ręce 4 pięciotygodniowe śliczne króliczki, a są to: Zuzia, Tinka, Łaptuś i Niusiek. Dwoje ich rodzeństwa już je znalazło, a teraz i one czekają na swoich opiekunów. Króliczki są już samodzielne pod względem jedzenia – bardzo chętnie jedzą granulat dla juniorów. Uwielbiają się bawić i kicać po całym mieszkaniu. Poświęcamy im dużo uwagi i dlatego są bardzo oswojone oraz chętnie dają się pogłaskać. Dwa maluchy są rasy baranek.
W zamian za troskliwą opiekę króliczki wniosą do Twojego domu wiele uśmiechu i radości.
Kontakt pod numerem telefonu 506-105-303
|
|
| | << Start < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnia >>
| | Wyniki 97 - 108 z 668 |
|
|
Zaadoptowane: |
|
Missy Szaman Patrol ... |
|