Aktualności
Start    Adres i numer konta
Menu główne
Aktualności
Adres i nr konta
O Azylu
Jak pomóc
Darczyńcy
- - - - - - -
Psy do adopcji
Adopcja realna
Psy - znalazły już dom
Adopcja wirtualna
Statystyki
- - - - - - -
Koty do adopcji
Koty - znalazły już dom
- - - - - - -
Remonty...
Zostań wolontariuszem
Czytelnia
CK Bannery
CK w sieci
Linki
mail
Kontakt:
 
Psy:
0602 318 518,
0600 634 303  (po godz. 16.00) 
 
 Koty:
 0602 680 250
 
Azyl "Cichy Kąt"
ul. Wiśniowa 35
Czynny codziennie:
9:00 - 14:00 
 
Tragicznie zaniedbana Diana czeka na bezpieczny, cierpliwy dom!
niedziela, 30 sierpień 2009

W ubiegłym tygodniu trafiła do nas Diana -  piękna suczka rasy owczarek niemiecki długowłosy. Jest ona jeszcze bardzo młoda - ma rok. Przez ten czas zdążyła jednak zaznać co to głód i zimno. Została odebrana w wyniku interwencji z pewnej firmy w Nakle Śląskim. Diana przebywała w fatalnych warunkach – całe dnie spędzała w kojcu pełnym odchodów, bez wody i jedzenia. Jej buda była dziurawa, nie zapewniała żadnego schronienia. Suczka była koszmarnie wychudzona, pod skórą można było wyczuć każdą kosteczkę.  Czuć to dopiero gdy się ją dotknie - tylko patrząc nie widzi się tego, bo potworne wychudzenie maskuje gruba sierść. Nasza podopieczna miała także trudności z chodzeniem. O Dianie poinformowali nas sąsiedzi mieszkający w okolicy firmy, którzy regularnie dokarmiali czworonoga. Kilka tygodni przed odebraniem suczki zmarł jej brat – drugi pies przebywający także na terenie tej posesji. Obydwa psiaki jako szczeniaki zostały kupione z hodowli owczarków niemieckich. Od małego przebywały w kojcu, w złych warunkach. Właściciel firmy twierdził, że brat Diany zmarł ponieważ został otruty. Bardzo możliwe jednak, że jego organizm nie wytrzymał już niedożywienia i braku składników odżywczych. Gdy do nas trafiła Diana była bardzo przestraszona – szybko jednak przekonała się, że nie grozi jej nic złego i obecnie cieszy się na widok ludzi, przytula, chce być głaskana. Na pewno minie jeszcze wiele czasu zanim uda nam się doprowadzić suczkę do dobrego stanu – wymaga ona dobrego żywienia, witamin i leczenia. Diana powoli uczy się też chodzić na smyczy. Suczka panicznie boi się innych psów, dlatego najlepiej byłoby gdyby trafiła do domu bez innych zwierząt. Nasza podopieczna w ubiegłym tygodniu miała wykonane badanie krwi, które na szczęście wyszło dobrze. W ciągu najbliższych dni czeka ją jeszcze jedna wizyta u weterynarza podczas której bardzo dokładnie diagnozowane będą stawy biodrowe i kręgosłup suczki - chcemy się dowiedzieć jakie są przyczyny jej trudności z chodzeniem. Wierzymy, że w wyniku regularnego, dobrego dożywiania i leczenia Diana odzyska siły i zdrowie i szybko znajdzie kochającego właściciela, który będzie o nią dbał, zapewni jej miłość i bezpieczeństwo. 

 

 

 

Jagoda z lasu - prosimy o pomoc w złapaniu jej towarzysza!
niedziela, 23 sierpień 2009

W ubiegłą niedzielę trafiła do nas Jagoda - niewielka suczka z bardzo smutną historią.  Jagódka została wyrzucona do lasu, na skraju bardzo ruchliwej drogi pomiędzy Tworogiem a Koszęcinem. Ktoś postanowił w ten sposób szybko pozbyć się zbędnego kłopotu. Nasza podopieczna cały czas przebywała w towarzystwie drugiego psiaka – małego, czarnego samca, z którym prawdopodobnie wcześniej mieszkała. Niestety – wielokrotnie i kilkudniowe podejmowane próby złapania jej towarzysza nadal się nie powiodły. Jagoda oraz drugi psiak byli bardzo zaniedbani i wystraszeni, mieli liczne zmiany skórne. Psiaki biegały po lesie już kilka dni – w końcu zainteresowała się nim Pani Agnieszka, która powiadomiła schronisko i wraz z nami podejmowała próby złapania psów. Przyjacielską, sympatyczną Jagodę udało nam się złapać od razu – widać, że była ona wcześniej domowym zwierzakiem – chętnie wskoczyła do samochodu, bardzo ładnie chodzi na smyczy. Suczka uwielbia ludzi, przytula się, bez problemów można ją wziąć na ręce. W chwili przyjęcia Jagoda miała spore wyłysienie na ogonie – weterynarz podejrzewa jednak, że nie jest to choroba skóry, lecz blizna po jakimś urazie np. przypaleniu, pogryzieniu itp. Mamy nadzieję, że Jagoda szybko urzeknie kogoś  swoim wspaniałym charakterem i znajdzie dobry, bezpieczny dom, jakiego jeszcze nigdy nie miała.

Jagoda jest już bezpieczna - bardzo martwi nas natomiast drugi psiak, który pozostał w lesie. Samiec miał ogromną ilość przełysień i strupów, był w fatalnym stanie. Obawiamy się, że za kilka dni będzie już za późno aby mu pomóc - w ubiegłym tygodniu wielokrotnie jeździliśmy na miejsce, w którym zostały porzucone psy - samiec cały czas tam był, ale uciekał, gdy podeszło się bliżej. Niestety - nie mamy obecnie środka transportu aby móc jeździć w to miejsce - dlatego bardzo prosimy o pomoc. Może ktoś dysponuje chwilą czasu i samochodem, mógłby kilka razy podjechać na miejsce i pomóc złapać psa!

Dla niego to kwestia życia i śmierci! W sprawie pomocy prosimy kontakt telefoniczny pod numerami 600-634-303 (po godz.16) lub 602-318-518.

 

Przywiązanie - uwiązanie...
wtorek, 18 sierpień 2009

Na początku sierpnia trafiły do nas aż trzy nowe psiaki – wszystkie potraktowane w taki sam, okrutny sposób.

2 sierpnia znaleźliśmy Arkę. To kochana, bardzo łagodna suczka – najprawdopodobniej mix owczarka kaukaskiego. Została przywiązana w nocy do bramy azylu. Miała na sobie gruby, ciężki łańcuch (podobny do tych wykorzystywanych dla krów), była smutna i przerażona. Nasza podopieczna nie miała dotąd łatwego życia – na pewno była bita gdyż kuli się, gdy tylko ktoś podniesie wyżej rękę, na brzuchu ma blizny po przypalaniu, jest bardzo wychudzona…Pomimo tego jest wspaniałym, niezwykłym czworonogiem – z pewną obawą, ale też ze sporą ciekawością podchodzi do ludzi, gdy tylko ktoś ją pogłaszcze liże po rękach, jakby dziękując za poświęcenie uwagi. Potrzebuje nieco czasu i cierpliwości aby w pełni zaufać człowiekowi ale gdy tylko zagwarantuje się jej poczucie bezpieczeństwa będzie wiernym, wspaniałym przyjacielem. Wierzymy, że ten cudowny psiak szybko znajdzie Swojego Człowieka, który pozwoli jej kochać i być kochaną.

 

9 sierpnia przywiązano nam do płotu Tajfuna. To młodziutki, śliczny mix owczarka niemieckiego. Ma mnóstwo energii, uwielbia szaleć, bawić się. Kocha ludzi, przez kraty nastawia łebek do głaskania. To jeszcze praktycznie szczeniak… mamy nadzieję, że szybko znajdzie nowy dom, w którym będzie już na całe życie bezpieczny i szczęśliwy.

Kolejnej nocy, 10 sierpnia pod nasza bramą wylądował Frugo – malutki, niezwykle sympatyczny kundelek z krótkim ogonkiem. Frugo także jest jeszcze bardzo młody – ma około roku. Gdy tylko ktoś zwróci na niego uwagę, schyli się by pogłaskać nasz psiak natychmiast pakuje się na kolana i liże po rękach. Nasz podopieczny na pewno będzie świetnym przyjacielem i wiernym kompanem spacerów.

 

Porzucenie zwierzaka w taki sposób świadczy o głupocie, całkowitym braku odpowiedzialności oraz o zwykłym tchórzostwie byłych właścicieli psiaków. Traci na tym przede wszystkim psiak, który, zwykle całą noc siedzi przywiązany do płotu, przerażony, nie wiedzący co się stało. Nie raz zdarzało się, że rano znajdowaliśmy psy całkowicie zaplątane w smycze, ledwo oddychające..  Problem ma także schronisko, które w tym momencie zupełnie nic nie wie o nowych podopiecznych - a przecież można przyjść, porozmawiać. Dzięki temu na pewno wiedzielibyśmy w jakim dokładnie wieku są psiaki, czy miały jakieś szczepienia, jakie są przyczyny oddania... Niestety, niewiele osób stać na coś takiego :(

W ogromie tych niemiłych informacji chcemy jednak przekazać jedną dobrą - ostatniego dnia lipca miłą niespodziankę sprawiły nam osoby, które znalazły i uratowały wychudzoną suczkę Speed’y. Przez cały czas jej pobytu w azylu razem z nami poszukiwali Oni domu dla naszej podopiecznej. W końcu udało się – Speed’y została adoptowana przez pewnego Pana, znajomego wybawiciela suczki, który już tydzień wcześniej był odwiedzić i zapoznać się z czworonogiem. Bardzo się cieszymy i dziękujemy, bo jest to dla nas ogromna pomoc – na szczęście u coraz większej liczby osób zainteresowanie psiakiem nie kończy się tylko na przekazaniu go do schroniska.

 

Przez tydzień czekała na swego właściciela - Nadzieja w ciężkim stanie!
wtorek, 04 sierpień 2009
Właśnie mija dokładnie tydzień od czasu, gdy przyjęliśmy do schroniska straszliwie zrezygnowaną suczkę w bardzo ciężkim stanie. Psina trafiła do nas tylko i wyłącznie dzięki pewnej Pani, która jako jedyna spośród setek osób przejeżdżających obok zwróciła na Nią uwagę. Nasza podopieczna PRZEZ TYDZIEŃ czołgała się przy skrzyżowaniu w Siewierzu, w okolicach głównej drogi prowadzącej do Warszawy.Codziennie przejeżdża tam mnóstwo osób, ale nikt poza tą jedną osobą nie zareagował. Suczka leżała tam w upale, w deszczu, w dzień i w nocy coraz bardziej tracąc siły. Zaraz obok był sklep, bar, domy - wszystkim podobno było jej żal, ale nikt nie zamierzał nic z tym zrobić! Psinka czołgała się lub leżała i czekała, czekała, czekała... Z informacji jakie uzyskaliśmy wynika, że została w tym miejscu wyrzucona z samochodu - pomimo tak potwornego losu, jaki zgotował jej "właściciel" suczka nie ruszyła się z miejsca i ciągle z nadzieją wypatrywała kogoś, kto nigdy już po nią nie wrócił. Nie mogliśmy zatem nazwać jej inaczej niż NADZIEJA.
 

 
Okazało się, że Nadzieja w wyniku urazu (najprawdopodobniej wypadku samochodowego) nie potrafi w ogóle chodzić, tylko się czołga i to z trudnością. Ten stan musiał trwać minimum 3-4 tygodnie. Prawdopodobnie dlatego została porzucona - właścicielom żal było pewnie pieniędzy na leczenie i trzymanie takiego darmozjada (tak niestety traktowane są na wsiach psy...).
 
Zaraz gdy otrzymaliśmy telefon z informacją o psiaku wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy na miejsce. Przy Nadziei cały czas czekała Osoba, która ją znalazła - Pani ta nakarmiła suczkę, uspokajała ją..  Suczka została przez nas natychmiast zabrana i następnego dnia (interwencja miała miejsce w nocy) pojechała do weterynarza na pełną diagnostykę. Okazało się, że Nadzieja ma bardzo silne zwichnięcie stawów, jednego w przedniej łapie, drugiego w tylnej. Przy każdej próbie podniesienia się lub chodu kości tarły o siebie powodując ogromny ból. Próba ręcznego nastawienia kości na odpowiednie pozycje nie powiodła się, dlatego weterynarz podjął decyzję o operacji.
 

 
 W poniedziałek Nadzieja przeszła bardzo skomplikowaną, 7 - godzinną operację! Obecnie potrzebuje dużo spokoju i łagodnego, cierpliwego podejścia, gdyż po takim zabiegu, pomimo silnych leków, psu towarzyszy ból. Możemy tylko wyobrazić sobie jak bardzo cierpiała suczka - w pierwszych dniach po przyjęciu, jeszcze przed operacją nie było z nią żadnego kontaktu, Nadzieja nie chciała być dotykana, warczała, pokazywała zęby, obawialiśmy się, że ma bardzo trudny charakter, nie jest oswojona z człowiekiem i współpraca z nią po operacji będzie na prawdę trudna. Tymczasem, gdy tylko poczuła się lepiej, okazało się, że jest to niezwykle łagodna i pogodna psinka, która pozwala robić przy sobie dosłownie wszystko. Dzisiaj zrobiła pierwsze postępy - o własnych siłach przeszła kilka kroków!
 
Teraz Nadzieję czeka jeszcze długie leczenie, oraz rehabilitacja dlatego osoby, które mogłyby i chciałyby nas wspomóc finansowo prosimy o wpłaty na nasze konto z dopiskiem "Dla Nadziei". 
 
 
 

<< Start < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnia >>

Wyniki 109 - 120 z 668
PSIKUrS
KFO3

Zaadoptowane:

Missy
Szaman
Patrol

...

Popularne
Bannery
 
Schroniska dla zwierz±t
Schroniska dla Bezdomnych Zwierz±t